Menu:

M i t y     i     l e g e n d y

z     o k o l i c     S k u l s k a

  

Opracował: Tomasz Wyderski

Psy Bolesława Chrobrego

Miejscowość Skulsk posiada bogatą historię. Według legendy Bolesław Chrobry przybył w okolice Skulska na łowy. W pewnym momencie usłyszano odgłosy skomlących psów. Drużyna wraz z królem udała się w tym kierunku, a oczom Bolesława ukazała się Matka Boża i skomlące przed nią psy. Miejscowość, którą w tym miejscu kazał założyć król nazwano Skomskiem, później po kilku zmianach utrwaliła się nazwa Skulsk.



Kmina ochweśnicka

Wędrowni handlarze, zwani w Skulsku obraźnikami lub ochweśnikami początkowo sprzedawali obrazy, później asortyment towarów się rozszerzył. W czasie sprzedaży posługiwali się specjalnym żargonem, zwanym kminą ochweśnicką. Chcieli przez to nadać sobie powagi, ponieważ zawsze cudzoziemców na tych terenach szanowano. Po drugie chodzili parami, mogli się więc porozumieć co do ceny, nie będąc zrozumianym przez kupujących. Żargon liczył 700 słów. Był to zlepek zapożyczeń innych żargonów, słowa pochodziły też z języka łacińskiego, rosyjskiego, niemieckiego. Oto kilka przykładów: ojciec – jarus, matka – jarska, dziewczyna – karyga, chłopiec – skiciu, włosy – kulasy, nos – Lukaszczyk, usta – truja, jeść – troić, spać – kimać, mówić – kminie. Żargon przyswoili sobie również handlarze gęsi ze Ślesina. Jeszcze do obecnych czasów niektóre słowa są przez mieszkańców tych terenów używane.


Ocalenie Piety

Matka Boża Skulska wychodziła z opresji kilka razy. W czasie drugiej wojny światowej Niemcy wyrzucili z kościoła wszystkie drewniane figury i przeznaczyli je na spalenie. Robotnikowi Maksowi Bojconowi, w ramach zapłaty za prace remontowe na plebanii kazano wybrać coś sobie z szopy. Bojcon zabrał Pietę i przechował we własnym domu przez całą wojnę. Na szczęście Niemcy nie dowiedzieli się o tym.

W 1957 roku w kościele wybuchł w nocy pożar. Cały drewniany ołtarz spłonął, Pieta jednak ocalała. Mieszkańcy uważają, że było to cudowne ocalenie.

Skulska Pieta


Czartowo

W pewnej wiosce mieszkał sierota Jaśko. Był wesołym chłopcem, więc cieszył się sympatią sąsiadów. Najbardziej lubili, kiedy przygrywał do tańca, przy robocie albo wypoczynku. Podkochiwał się w pięknej pannie, dla której grał najchętniej. Jednak dusza jej nie była najpiękniejsza. Gardziła pracą i ludźmi. Marzyła o księciu z bajki. W wigilię św. Wawrzyńca zatrzymała się przed jej domem czarna kareta, wysiadł z niej piękny młodzieniec o dziwnych nieludzkich oczach, z którym dziewczyna bez namysłu wyruszyła w świat. Kiedy kareta zatrzymała się przed młynem młodzieniec zamienił się w diabła i oznajmił dziewczynie: gardziłaś ludzką pracą, gardziłaś miłością rodziców, Jaśkiem, przeto do końca swego życia kołem młyńskim za pokutę obracać będziesz!

Diabeł łańcuchami nogi jej spętał i do jarzma przykuł. Kręciła biedna, stale płacząc. Potok łez wzbierał aż wystąpił z brzegów, zalał doliny i zatopił diabelski młyn wraz z pokutnicą. Tak powstało jezioro Czartowo w pobliżu Skulska się znajdujące. W czasie pełni słychać w jego pobliżu skrzypienie młyńskiego koła, szlochanie dziewczyny i diabelskie chichoty.

Jezioro Czartowskie


Skarby Rzepichy

Według miejscowej tradycji w Warzymowie urodził się Piast Kołodziej i Rzepicha. Prawdopodobnie niedaleko wsi, Rzepicha ukryła przed mężem swoje kosztowności. Do dzisiaj skarbów tych strzeże zaklęty czarny pies ze świecącymi ślepiami. Gdy ktoś w ciągu dnia próbuje odkopać skarby – pies w nocy zasypuje to miejsce.

Warzymowo

Goplana

Przed wiekami, kiedy dawni bogowie musieli odejść, padły pod toporami święte dęby, zgasły święte ognie i zabito święte węże. Dziwożony, panny wodne, rusałki schwytano i spalono na stosach, chochliki same z żałości pomarły. Ocalała tylko królowa rusałek, Goplana. Kochana była przez wszystkich, którzy ją znali. Czcili ją nawet ci, którzy przyjęli chrzest. Kryła się długo w modrej toni jeziora, w trzcinie i tataraku wychodząc na brzeg tylko w czasie pełni, tańczyła wtedy święty taniec, czyniła czary, uczyła śpiewać słowiki i żabie chóry. Ujęli ją księża w sieć rybacką i na śmierć prowadzili. Słowikom serca popękały z żałości, a konwalie sypały białe perły pod nogi skazanej. Lecz Pan Bóg był dobry i mądry. Zlitował się nad piękną rusałką, choć księża prosili, żeby ją spalić.

Pan Bóg kazał ochrzcić Goplanę. Zaraz skoczył anioł do jeziora i wody Panu Bogu podał. Zastanawiał się Bóg, jakie imię wybrać dla królowej. Wtedy wilga nagle zbudzona zaśpiewała głośno na drzewie: - Zo – fi – ja!

Spodobało się imię Bogu,. Podarował jej chatkę na brzegu, gdzie żyła długo między ludźmi, którzy ją w dalszym ciągu kochali za dobroć, wesołość, mądrość i urodę. Nosiła też opaskę na czole, ponieważ pozostał jej ślad po koronie.

Nad Gopłem w Mielnicy

Postrzyżyny Siemowita

W okolicach Gopła urodziła się Rzepicha żona Piasta. Mieszkańcy toczą spór, czy to było w Noci czy w Warzymowie. Wyszła za mąż za Piasta, syna Chościska. Kiedy miały odbyć się postrzyżyny ich syna przybyło do nich dwóch wędrowców, których wcześniej nie ugościł panujący wtedy Popiel. Goście postrzygli chłopca i nadali mu imię Siemowit na wróżbę przyszłych losów.

 

O Popielu, którego zjadły myszy

Nad jeziorem Gopło wznosił się gród Kruszwica, w którym mieszkał jeden z następców Lecha – Książe Popiel. Był bardzo surowym i niesprawiedliwym władcą, a jego żona, księżniczka niemiecka, stale biesiadowała i trwoniła majątek. Lud cierpiał biedę i był strasznie uciskany. Stryjowie Popiela stale go upominali, wywołując wściekłość u księcia. Zaprosił ich więc do Kruszwicy i podał im miód i wino zaprawione trucizną. Z ciał potopionych stryjów wylęgły się chmary myszy, które wyruszyły do siedziby Popiela. Książe schował się w wieży na wyspie pośrodku jeziora. Nic to jednak nie pomogło ani Popielcowi, ani jego zdradliwej żonie. Myszy ich dopadły i zagryzły na wieży, odtąd Mysią Wieżą zwanej.
Jezioro Gopło